-

Matka-Scypiona

B A S M A

Co oznacza słowo „basma”? Gdy wpiszemy je w wyszukiwarkę, to możemy się dowiedzieć, że jest to nazwa dystryktu koło Hajfy, nazwa farby do włosów, w języku rumuńskim oznacza „chusteczkę do nosa”, często jest to imię żeńskie albo nazwisko. Okazuje się jednak, że nazwa ta dotyczyła czegoś, o czym w zasadzie nikt już nie pamięta. Mianowicie słowo to jest związane z Moskwą, chociaż historycy moskiewscy zupełnie inaczej przedstawiają ową „basmę”.

Moskwa, jak wiemy przez prawie 250 lat pozostawała pod rządami chanów w stosunku do których pozostawała w stosunkach absolutnie służalczych. Kajetan Korzeliński przytacza taki oto opis: „ I tak, kiedy przyjeżdżał ze Złotej Ordy poseł do wielkiego księcia moskiewskiego, wielki książę moskiewski musiał spotykać go przed Moskwą w ten sposób: Najprzód podszedłszy, podawał posłowi, siedzącemu na koniu w czaszy kumys (z mleka kobylego), następnie sam własnemi rękami rozpościerał na ziemi futro sobolowe, na którem tłumacz poselstwa stojąc, czytał ukazy chańskie; a w czasie tego czytania wielki książę musiał klęczeć i klęczący słuchać z pokornem schyleniem głowy, oczywiście bez czapki. Kiedy zaś potem przyjmował posła w swoim pałacu w tronowej sali, przede wszystkiem brał skrzyneczkę z umieszczoną jak obraz obok tronu książęcego na osobnem wzniesieniu — jakby basmą, rodzaj ołtarzyka — otwierał tę skrzyneczkę, całował basmę i potem z największem uszanowaniem stawiał ją na swojem miejscu.  Basma ta (czyli Basm), znajdująca się wewnątrz w skrzyneczce około dwanaście cali długiej, pięć szerokiej, przykrytą była poduszeczką z kosztownej materyi, napojonej pachnidłem (myszku). Skrzyneczkę tę czyli pudełeczko przykrywał wierzch obejmujący ją z góry do połowy.
 Nadto skrzyneczka ta obwijała się kosztowną materyą jedwabną, złotem i srebrem przetykaną. Przesyłana była wielkim książętom moskiewskim od każdego nowo wstępującego na tron chana tatarskiego Złotej Ordy.  Przywożoną zaś była z nadzwyczaj wielką okazałością, mianowicie: włożona w worku skórzanym, uwieszoną była na wielbłądzie, bogato ubranym i purpurowem okryciem przyodzianym, prowadzonym osobiście przez wyższego urzędnika tatarskiego, osobno na to przeznaczonego, a dwanaście chańskich proporconośców, ułani channi zwanych, otaczało wokoło tego wielbłąda dla straży i czci przynależnej owej Basmie”.

Zatem,co było w skrzyneczce? No była basma!  Rosyjski historiograf Nikołaj Michajłowicz Karamzin objaśniał, że to był obraz, posążek albo medal przedstawiający samego chana (Karamzin prawdopodobnie wiedział, co to było, ale pokrętnie unikał odpowiedzi). Nie mogła to być prawda, ponieważ przepisy Koranu zabraniają sporządzania wizerunków ludzi.  Inni więc pisarze rosyjscy twierdzili, że w tej skrzyneczce był włożony rodzaj dyplomu chana obejmującego władzę i potwierdzającego godność wielkoksiążęcą dla wielkiego księcia moskiewskiego. Ale to też nie jest prawda, ponieważ takowe „dyplomy” Tatarzy zwali „jarłykami”, a nie basmą. W końcu zdecydowano, że na pewno był tam odcisk wielkiej pieczęci chana. I znowu kłamstwo, ponieważ takie pieczęci u Tatarów zwały się „niszan’y“.

Historiografia rosyjska za wszelką cenę próbowała i dalej próbuje (choć temat stał się nieznany) błędnie wyjaśniać, czym byłą basma, ponieważ carowie moskiewscy wstydzili się przyznać i ukrywali przed ogółem, co tam było w tej tajemniczej skrzyneczce i nikomu pod żadnym pozorem nie wolno było ani dotknąć tej skrzyneczki, a tym bardziej ją otwierać czy zaglądać do środka. Za taką bezczelność każdy zapłaciłby własną głową albo został zatłuczony knutem na śmierć. Jedna ze starych kronik pisze, że był tak odcisk boskiego oblicza chana. Jest to jednak nieprawda.

Wspomniany już Karamzin dobrze wiedział, że słowo basma pochodzi od tatarskiego wyrazu basmak, które oznacza nic innego tylko obuwie albo trzewik nawet po rosyjski trzewik to baszmak a trzewiki, to baszmaki. Zatem w tej tajemniczej skrzyneczce znajdowała się nalana masa woskowa zafarbowana na kolor wybrany przez chana, a w niej odciśnięta stopa chańskiej nogi i ten odcisk stopy zwał się basmą. Ten to odcisk przez prawie 250 lat całowali wielcy książęta moskiewscy. Wielki książę moskiewski nawet nie pomyślałby o tym, żeby ucałować oblicze wielkiego chana, skoro musiał zlizywać z grzywy końskiej krople spadającego kumysu pitego przez chana…

Ale oddajmy sprawiedliwość Moskwicinowi co do całowania tej stopy, ponieważ zwyczaj ten był przyjęty w Wielkiej i Złotej Ordzie. Sam książę moskiewski, gdy przyjeżdżał z wizytą do chana z czołobitnością musiał ucałować jego stopy. Ale w Europie też zanotowano takie „żądania”. Korzeliński przytacza wydarzenie z 911 roku, kiedy to we Francji Rollonowi Normandzkiemu (w Saint-Clair-sur-Emte) oddawano w lenną posiadłość północną część Francji wraz z ręką córki Ludwika Prostaka Gizeli, żądano od niego także, aby wedle ceremoniału, obowiązującego lenników i on ucałował stopy przyszłego swego teścia i suzerena — Ludwika Prostaka. Rollon sam nie chciał tego uczynić i kazał dopełnić tego ceremoniału jednemu z towarzyszących mu Normanów. Ale i ten także uważał za ubliżenie dla siebie przyklękać i schylać się, ale gdy musiał koniecznie spełnić rozkaz Rollona i pocałować stopy króla, pochwycił go wpół, przewrócił do góry nogami, i dopiero wtedy, bez przyklękania i schylenia głowy przytknął nogi królewskie do ust swoich. pomijając wszakże takie „incydenty” to, co miało miejsce w Moskwie było ewenementem. Nigdzie w Europie nie całowano odcisku stopy i nigdzie ów odcisk nie pozostawał w takim poszanowaniu na wszystkich ceremonialnych przyjęciach dworskich, jak w Moskwie. Co więcej, ta skrzyneczka zawsze stała obok tronu wielkiego księcia na drugim jakby tronie i była traktowana niczym słynący cudami obraz.  Carowie moskiewscy przez 250 lat całowali te odciski stóp chańskich — te basmy i klęcząc z pochyloną głową słuchali, jak im czytano ukazy chańskie! Musieli się jednak tego potwornie wstydzić, ponieważ ukrywali prawdę przed ludem mówiąc, że tam odcisk oblicza chana.

Zatem Karamzin, który sam był tatarskiego pochodzenia bez wątpienia zdawał sobie sprawę, czym byłą basma. Korzeliński pisze również, że od Moskali nigdy by się nie dowiedziano prawdy o basmie, ale okazuje się, że sami Tatarzy w największej tajemnicy przechowują w swoich kronikach opisy swoich dziejów panowania nad Moskalami. W jednej z takich kronik, zapisanej alfabetem arabskim, ale w tatarskim języku pomieszanym ze słowiańskim, czyli dialektem litewsko- ruskim, znajduje się zapisana informacja o basmie. Teodor Narbutt w „Dziejach Narodu Litewskiego” zamieścił tę informację.

Pozostaje pytanie, co się stało z tymi wszystkimi basmami? Prawie 250 lat zwierzchności Złotej Ordy nad Moskwą daje nam pewną ilość chanów, a każdy posyłał wielkiemu księciu swoją basmę. Wiemy, że nie znajdziemy jej w żadnym zbiorze i w żadnym muzeum. Kajetan Korzeliński opisuje tylko wydarzenie związane z ostatnią basmą:„ kiedy Iwan III, car moskiewski, za namową żony swojej postanowił zrzucić jarzmo tatarskie i naród swój uwolnić z niewoli, — najprzód nie chciał wyjść na spotkanie przybywającego posła od chana, do czego był obowiązany, — następnie, gdy ten poseł zażądał audyencyi i wszedł do sali tronowej, Iwan III pochwycił złożoną na ołtarzyku przy tronie carskim basmę, plunął na nią, rzucił ją na ziemię i nogami podeptał, a posła i jego cały orszak kazał okrutnie zamordować, z wyjątkiem jednego Tatara, którego odesłał do chana z oznajmieniem, że carowie moskiewscy już więcej ani basm, ani samych stóp chańskich odtąd całować nie będą (r. 1479)”.
Zachowanie dosyć dziwne wobec kolejnych wydarzeń, które nastąpiły. Mianowicie zaraz po zamordowaniu posła przysłanego od Ahmeda, chana Wielkiej Ordy, wysyła posła swego (Jana Sarkowa) do chana krymskich Tatarów Mengli-Giereja, zachęcając go do napadu na Polskę i dając taką instrukcję swojemu posłowi: „Oświadcz chanowi, że wielki książę Iwan Bazylewicz uderza przed nim czołem, gdyż raczył go bratem i przyjacielem nazwać“.
 Czyli ledwo podeptał basmę, zamordował posła tatarskiego, to chwilę potem czołga się przed innym tatarskim chanem, przez wdzięczność za to, że ten Tatar raczył go nazwać bratem i przyjacielem…

Na koniec jeszcze jedna uwaga dotycząca klęczenia carów, kiedy czytano im ukazy chańskie. „Podobno z tego powodu tak obrzydło Moskalom klęczenie, — że teraz i w cerkwiach żaden Moskal za nic w świecie nie uklęknie nawet w modlitwie do Boga — stojąc spowiada się, nawet Komunię św. przyjmuje stojąc. I rzecz osobliwsza, gdy później na tem samem miejscu, za Moskwą położonem, zwanem Bałwanowka, gdzie przedtem carowie spotykając posłów tatarskich, klęcząc słuchali ukazów chańskich, wystawioną została cerkiew (nie wiem czy właściwie), w tejże cerkwi Moskale nie uklękną teraz przed Bogiem, – choć na tem właśnie samem miejscu carowie klękali przed Tatarami”.

 

 



tagi: moskwa  tatarzy  złota orda  basma  chan  wielka orda 

Matka-Scypiona
22 czerwca 2025 13:46
24     2371    16 zaloguj sie by polubić

Komentarze:

Pioter @Matka-Scypiona
22 czerwca 2025 15:09

Fajne. Zastosowano ten sam motyw, co u Aleksandra Wielkiego. Zarządca jednej prowincji dokonuje w chwili słabości dynastii zbrojnego przewrotu i z czasem zajmuje cały kraj.

Inaczej mówiąc Moskwa do czasów Piotra I nie miała nawet żadnych podstaw, nawet propagandowych, do zbierania ziem ruskich, bo to po upadku Kijowa stało się zadaniem Wilna, a później Krakowa. 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Matka-Scypiona
22 czerwca 2025 16:33

Jedna uwaga. Lennikami (wasalami) chanow mongolskich nie byli tylko książeta mosckiewscy. Wszyscy lenniccy byli poddawani podobnemu ceremoniałowi.  Tyle, ze to było raz do roku, gdy poseł tatarski zbierał ów jarłyk, który miał zresztą rozmaitą treść, określał bowiem zarówno powinnosci wasala jak tez jego przywileje.  Status wasala wszędzie był podobny, zaś  ceremoniały mające go "ilustrować", rzecz jasna różniły się . Czyli nne były u Mongołów, a inne np. u Inków, co chyba oczywiste.

zaloguj się by móc komentować

Matka-Scypiona @stanislaw-orda 22 czerwca 2025 18:33
22 czerwca 2025 16:41

Tak, ale tutaj chodzi o to, że Moskwa robi wszystko, aby  nie wyszło na jaw, że ich nie książęta też musieli zlizywać kumys z końskich grzyw. :) 

zaloguj się by móc komentować

Matka-Scypiona @Pioter 22 czerwca 2025 17:09
22 czerwca 2025 16:42

Pełna zgoda. Dzięki za uzupełnienie. 

zaloguj się by móc komentować

Matka-Scypiona @stanislaw-orda 22 czerwca 2025 18:33
22 czerwca 2025 16:45

Jarłyk był zbierany co roku, a basma była przysyłana raz wraz z objęciem tronu przez nowego chana. Piszę o tym w tekście 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Matka-Scypiona 22 czerwca 2025 18:41
22 czerwca 2025 17:10

Przesada , że wszystko. Mają bez porównania  większe zmartwienia.

zaloguj się by móc komentować

BTWSelena @Matka-Scypiona
22 czerwca 2025 19:30

Dzięki.! -nigdy nie wiedziałabym co to jest "BASMA"i faktem jest,że wyszukiwarka podaje różne opcje i nazwy,nawet ta mądralińska AI ,sypie jak z rękawa różne opcje oprócz skrzyneczki pt Basma,czyli wrzód na tyłku Rosjan.Oni chwalą się rodowodem swoim i terenami swoimi ,jak to ostatnio butnie i publicznie rzekł wódz Putin "tam, gdzie stanie stopa rosyjskiego żołnierza, to jest nasze".

Nawet jak tą stopę i bucior muszą usunąć,dekretami,to zostawiają zawsze smród onucusiowy.

Więc nie dziwota,że wstyd im za takie upokorzenie nawet przed wiekami. Oczywiście odszukałam tą właściwą wzmiankę co to jest BASMA :(Przyczynek do Archeologii Moskiewskiej).(Przedruk z „N. Reformy“ z 24 Grudnia 1893 r.).wyd Kraków.Jest tam także zwrotka pieśni. Notka bardzo ciekawa.Plus wielgaśny stawiam!

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @BTWSelena 22 czerwca 2025 21:30
22 czerwca 2025 19:41

basmacz to po turecku "ciemiężca".

To nowatorskie  podejście, by czerpać satysfakcję  z upokorzenia ciemiężonych.

zaloguj się by móc komentować

Matka-Scypiona @BTWSelena 22 czerwca 2025 21:30
22 czerwca 2025 19:56

Dziękuję! Co do basmy, to na pewno nie doczekamy się filmu historycznego pokazującego Moskwę pod mongolsko-tatarskim butem. A takie są początki naszego sąsiada. Potem nadszedł czas londyńskiego buta i tak to się plecie... 

zaloguj się by móc komentować

BTWSelena @stanislaw-orda 22 czerwca 2025 21:41
22 czerwca 2025 20:31

Nie jestem lingwinistką ,ale tłumacz mi podpowiada,że "basmacz"-to introligator .Ale to nie ma aż takiego znaczenia,bo jak wspomina autorka wyskakują różne Basmy ,włącznie z ryżem .

Nikt tutaj nie czerpie wielkiej satysfakcji z upokorzenia ciemiężonych,a sami Rosjanie odnieśli doskonałą lekcję z ciemiężenia i jak historia wskazuje zastosowali ją doskonale wobec swojego i innych narodów.I nie ma to znaczenia,czy to robił Car,czy Stalin,czy inne Twory jako Rosja,ZSRR,czy FR. Rosja nie ma położenia na księżycu,czy w kosmosie.

Rozumiem pana delikatne uczucia,ale zapewniam,że nie mam zamiaru napawać się wielką satysfakcją z tego powodu ,że książęta moskiewscy byli ciemiężeni przez ciemiężców.To historia i trzeba to odnotować,a nie tajnić jak to w zwyczaju...Po to są notki,blogi i sam pan tropi,ciekawe zdarzenia i  historię która zamilcza pewne fakty. I nie mam na myśli fakenewsy,gdzie też są wciskane...

zaloguj się by móc komentować

Henry @Matka-Scypiona
23 czerwca 2025 05:08

Plusa dałem i już basmę Tuskowi przypisałem ;-)

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Matka-Scypiona
23 czerwca 2025 05:45

" Nie mogła to być prawda, ponieważ przepisy Koranu zabraniają sporządzania wizerunków ludzi."

W wiekach XIII i XIV, a nawet jeszcze XV w.,  Mongołowie nie byli ortodoksyjnymi wyznawcami religii Mahometa. To późniejsza epoka (czasy Tatarów). Basma w charakterze wizerunku chana mogła mieć rozmaitą formę graficzną, gdyż wywodzi sie z dawnego zwyczaju cesarzy chińskich, który przejęły ludy mongolskie, będące przez poprzednie  wieki wasalami władców chińskich.

zaloguj się by móc komentować

BTWSelena @stanislaw-orda 23 czerwca 2025 07:45
23 czerwca 2025 08:34

Na stronie 160 zdigitalizowanej Encyklopedii Powszechnej z 1838 r (TEOFIL GLÜCKSBERG)jest potwierdzenie o czym pan pisze: http://mbc.cyfrowemazowsze.pl/Content/13376/PDF/13376.pdf

"BÂSMA. wyraz tatarsko-turecki, znaczy odcisk, piętno, druk i na-
koniec oortret. W tein ostatniem znaczeniu wielką gra rolę w łn-
storvi tatarskiej. Wielcy Chanowie Ordy, naśladując w tem przy-,
kl-»! Cesarzów Chińskich, gdy wysyłali swych posłow do podbityc 1.
xi;iźąt dla odbierania od nich hołdu i haraczu, dawali im swój por
tret czyli Basmę , jak świętość w pokrowcu schowaną, przed ktoi ą
noďledi Xiazeta, jakby przed samym Chanem, korzyć się powinni
byli I tak za świadectwem Herbcrsteina, gdy posłowie Ordy przy
dali z Basmą do Wielkich Xiążąt Ruskich, ci mu sieh na ich spo-
Ikanic wychodzić aż za miasto piechotą, i mski oddawszy pokłon po
dawali im siedzącym na koniu, kubek napełniony
napojem z kobylego mleka; poczćm dla wysłuchania Chanskiec ii,
rozścielali pod nogi czytającego worek soboli, i uchylał kola .
Karamzin mniema, ze Basma był to posąg, a raczej >a wan ian.,
poprzednie zdanie, które wraz z całym niniejszym artykuem z Ross.
Encvkl Lexicona bierzemy, ma za sobą pewniejsze swiadectwa
."

zaloguj się by móc komentować

BTWSelena @Henry 23 czerwca 2025 07:08
23 czerwca 2025 08:54

Oj Henry! -to nie takie proste,"kultura ponoć tego zwyczaju" wywodzącego się od cesarzy chińskich -liczy 5 tysięcy lat,a Tusku ma zaledwie chwilkę i ma takich sługusów jak mecenas z rodowodem adwokackim we współczesnym wydaniu.Ten Tuskowy zwyczaj wjechać na kobyle adwokackiej i portret j***ć PiS,obawiam się ,że nie przyjmie się u "władców"...No ale ciągoty są,bezprzecznie.Nawet się to pięknie rymnęło.!

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @BTWSelena 23 czerwca 2025 10:34
24 czerwca 2025 06:57

podobne w brzmieniu "baskak" (tursk. basqaq) oznaczało poborcę podatkowego , głównie na Rusi za czasów Złotej Ordy.  Co ciekawe, funkcja takiego poborcy stała się z czasem (mniej więcej ostatnie sto lat tzw. jarzma tatarskiego, czyli od połowy XIV wiekP) normalnym urzędem na dworach książąt ruskich. podatki były zbieranre dosyć regularnie w południowych rejonach Rusi (księstwach), a im dalej na północ, tym rzadziej (i trudniej). Wzniecane były bowiem częste przeciwko pobborowi podatku, czyli chodziło o wybicie się na niezależność. Zanim Tatarzy zebrali odpowiedniej ilosci wojsko i spacyfikowali (lub nie) buntowników, podatki nie były płacone. Na ogół Ordyńcy szli na rozmaite kompromisy, bo wyprawy wojenne to koszty, koszty i jeszcze raz koszty.

zaloguj się by móc komentować

jan-niezbendny @Matka-Scypiona
26 czerwca 2025 06:14

Postrzegamy naszą średniowieczną historię - poniekąd słusznie - jako część dziejów Zachodu, zatem i oczy naszych historyków zwrócone są w tamtym kierunku. Tymczasem na wschodzie działy się rzeczy ważne, o których dobrze byłoby coś wiedzieć. Przypomniała Pani tak właśnie moment. Powiedziałbym nawet, że był to punkt zwrotny w dziejach nie tylko Rusi, ale i naszych, jako ostatnia okazja, by zniszczyć zalążek rodzącego się nowego tworu politycznego - imperium moskiewskiego. Odtąd można było jego rozrost przez jakiś czas powstrzymywać, potem się bronić, ale z jakim skutkiem, to wiemy.

W 1480 roku Ahmed-chan stanął ze swym wojskiem nad graniczną rzeką Ugrą, daremnie czekając na pomoc Kazimierza Jagiellończyka, z którym łączył go wspólny przeciwnik - ambitny i coraz silniejszy kniaź moskiewski, formalnie wciąż jego wasal. W końcu zmuszony był się wycofać, co rosyjscy historycy uważają za ostateczne zrzucenie jarzma mongolskiego. W apokryficznej Kronice Kazańskiej (Kazanskij letopis) opisano wydarzenie, które rzekomo miało dać chanowi powód do karnej ekspedycji.

Car Achmed [...] wysłał do wielkiego księcia Iwana do Moskwy swoich posłów z basmą, zgodnie ze starym zwyczajem swojego ojca, żądając daniny i obroku za poprzednie lata. Wielki książę ani trochę nie uląkł się gniewu cara, ale, przyjąwszy basmę oblicza jego [базму — парсуну лица его], splunął na nią, połamał, rzucił na ziemię i podeptał nogami, a wszystkich jego dumnych posłów kazał zabić.

Tak jak u Korzelińskiego być, rzecz jasna, nie mogło - w szczególności z tą basmą. Ale i "dziejopis kazański", opowiadając o wszystkim sto, a według niektórych sto kilkadziesiąt lat później, miał chyba kłopot ze zrozumieniem znaczenia tego słowa. Czym w ogóle mogła być basma? Niewątpliwie jakimś glejtem, "gramotą", rodzajem upoważnienia do domagania się jakichś świadczeń w imieniu władcy. W "Kronice kazańskiej" mowa o basmie "parsunnoj", czyli będącej rodzajem portretu. W sztuce ruskiej "basma" oznacza technikę tłoczenia wzoru na bardzo cienkiej blasze lub skórze za pomocą drewnianej matrycy. Oczywiście można sobie wyobrazić, że wytłoczono w ten sposób portret chana, ale taką metalową folię raczej trudno połamać. Prędzej można ją zmiąć lub podrzeć. Tak zresztą wygląda basma w rozmaitych wyobrażeniach owego legendarnego "podeptania basmy" - po prostu jak list.

O ile w legendzie jest ziarno prawdy, to z większym prawdopodobieństwem można tu domyślać się przedmiotu zwanego pajdzą, wykonanego z metalu (ale nie z cienkiej folii) lub, najczęściej, z drewna. Jednym z obocznych wariantów słowa "pajdza" w języku rosyjskim jest właśnie "basma", ale to może być rezultat oryginalnego pomieszania tych terminów przez XVII-wiecznego autora. W kazdym razie pajdza to tabliczka z napisem. Dosłownie list żelazny (albo drewniany), który ma gwarantowac posiadaczowi bezpieczeństwo i "umocować" go do wykonywania zadań.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @jan-niezbendny 26 czerwca 2025 08:14
26 czerwca 2025 10:58

Skłaniam się do opinii , ze siedemnastowieczni autorzy mieli kłopot z odróżnianiem poszczególnych artefaktów związanych z uznaniem statusu wasala. Basma to był rodzaj pieczęći, coś jakby sygnet (pierścień) chana , który należało ucałować po przyjęciu jarłyku (dokumentu określającego zakres powinności i uprawnień konkretnego  wasala). Był to  widomy dla wszystkich  znak przyjęcia i okazania posłuszeństwa.

zaloguj się by móc komentować

jan-niezbendny @Matka-Scypiona
26 czerwca 2025 12:20

Zapewne tak. Przytoczę jeszcze fragment artykułu A. P. Grigoriewa Время написания "Ярлыка" Ахмата w: Историография и источниковедение истории стран Азии и Африки, 1987

Niekończąca się polemika na temat znaczenia terminu „basma” w opowieści o zdeptaniu basmy została wywołana, naszym zdaniem, tym, że rosyjscy historycy posługiwali się jako źródłem tekstem opublikowanym w 1903 r. przez G. Z. Kuncewicza. Mowa tam o „basmie jego oblicza” (tj. oblicza chana Achmata). To właśnie połączenie stało się kamieniem obrazy dla wszystkich badaczy (nawet tych, którzy prawidłowo utożsamiali basmę z paidzą), ponieważ wizerunek chana-muzułmanina na dokumencie, pieczęci lub paidze słusznie wydawał im się sprawą bardzo wątpliwą. Dopiero w 1954 r. G. N. Moisiejewa opublikowała tekst „Historii kazańskiej”, z którego wynika, że najwcześniejsza zachowana kopia opowieści o zdeptaniu basmy pochodzi z lat 60. XVII w. Innymi słowy, możliwe jest, że tekst dotarł do nas w wersji bardzo odległej od pierwotnej, tj. tej, która powstała w latach 1564-1565. W opublikowanym przez Mojsiejewą tekście słowo „basma” pojawia się dwukrotnie i zawsze w połączeniu ze słowem „parsuna” („portret”) [z łac. persona, przy. mój]. Do tego ostatniego słowa-wyjaśnienia (a nie bezpośrednio do słowa „basma”) odnosi się również wyrażenie „jego oblicza”. Rosyjskie słowo „parsuna” w znaczeniu „portret” pojawia się w dokumentach pisanych od 1617 r. Tak więc w pierwszej wersji opowiadania najprawdopodobniej go nie było. Oznacza to, że nie było też dodatku „jego oblicza”. Pozostaje tureckie słowo „basma”, które mogło być znane autorowi „Historii kazańskiej”, znającemu język tatarski. Co więcej, słowo „basma” w znaczeniu: tłoczenie; płytka z wytłoczonym wzorem, obrazem, jest używane również w rosyjskich dokumentach urzędowych od lat 60. XVI wieku.

Znaczenie słowa „paidza”, które w rosyjskich dokumentach z XVI wieku było zapisywane jako „baisa”, do połowy stulecia mogło już zostać zapomniane. Niezależnie od tego, czy autor "Historii kazańskiej" usłyszał legendę o zdeptaniu basmy w tureckojęzycznym środowisku tatarskim, czy też zapoznał się z nią w rodzinnej Rosji, słowo „basma” mogło pojawić się w w wyniku przeinterpretowania niezrozumiałego słowa „baisa” na zrozumiałe „basma”. Nie można również wykluczyć, że takie przeinterpretowanie nastąpiło znacznie później niż w latach 60. XVI wieku, ponieważ pierwotna wersja opowieści nie dotarła do nas.

zaloguj się by móc komentować

jan-niezbendny @jan-niezbendny 26 czerwca 2025 14:20
26 czerwca 2025 12:21

"Zapewne tak", to oczywiście do p. Stanisława.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @jan-niezbendny 26 czerwca 2025 14:20
26 czerwca 2025 12:42

A moze ta pierwotna basma to była to prostu tanga przypisana do rodu chana

zaloguj się by móc komentować

jan-niezbendny @Matka-Scypiona
26 czerwca 2025 13:07

Możliwe. W każdym razie w 1480 czy 1476 roku próba wywarcia tym czymś wrażenia na kniaziu Iwanie musiała źle się skończyć. Można tylko zadać sobie pytanie, co byłoby, gdyby nasz drogi Kazimierz ruszył w swoim czasie tyłek i pomógł chanowi utemperować Moskwę. Z drugiej strony, nie wiemy, czy nie byłoby to wpadnięcie z deszczu pod rynnę.

zaloguj się by móc komentować

Matka-Scypiona @jan-niezbendny 26 czerwca 2025 15:07
26 czerwca 2025 13:35

Dzięki za dodatkowe informacje. Pytanie tylko, czym chan ryzykowalby przesylaniem odcisnietego oblicza właśnie z powodu niebezpieczenstwa podeptania go, spluniecia na nie itp. Nie widzę też powodu, dla którego nie mógłby to być odcisk stopy biorąc pod uwagę stopień pogardy dla wasali mongolskich lub tatarskich. 

zaloguj się by móc komentować

jan-niezbendny @Matka-Scypiona 26 czerwca 2025 15:35
26 czerwca 2025 15:11

Hm... Powiem szczerze, stanowisko wiekszości w tej sprawie jest na tyle dobrze udokumentowane, że na jego tle pogląd Kajetana Korzelińskiego (pseudonim o. Wacława Nowakowskiego) wygląda ahistorycznie i w ogóle dosyć słabo. Kluczowa sprawa: tajemnicę basmy nieznaną nikomu z wyjątkiem Karamzina (ktory jako Tatar ja znał, ale zataił przed światem) zapisano w "jednej z kronik", jakie Tatarzy trzymają w ścisłej tajemnicy, a do której jakimś cudem dobrał się jeden "miłośnik przeszłości", którego nazwiska wszakże wymienić nie można. W tej sytuacji nie śmiem prosić o przypis do jakiegoś wydania, czy chocby informacji, gdzie ten bezcenny manuskrypt jest przechowywany. No, nie brzmi to zbyt wiarygodnie. Jeszcze mniej wiarygodny jest, że tak powiem, timbre całego wywodu, sporo mówiący o obiektywizmie autora, kiedy bierze na warsztat moskiewskie sprawy. No i ja bym się nie odważył na przypuszczenia, co wiedział, ale nie powiedział Karamzin. ;)

Trzymając się źródeł - a jest tylko jedno źródło, a właściwie legenda - to, co tam napisano, zupełnie przeczy wizji Korzelińskiego. Po pierwsze - timing. Iwan objął władzę w 1462 roku, chan Achmed w 1465. Gdyby basma miała być świętym talizmanem od nowego chana, którą Iwan powinien był pobożnie ucałować i włożyc do skrzyneczki z wonnościami, to czy po takim despekcie chan nie wyruszyłby natychmiast wymierzyć karę buntownikowi (albo wariatowi, bo najpierw przyjmuje posłów  na kolanach, a w sali tronowej wpada w szał)? Tymczasem pierwszą wyprawę przeciwko Moskwie, równie nieudaną jak następna i to też z winy Jagiellończyka, przedsięwziął dopiero w 1472 roku. Ponadto źródło mówi wyraźnie, że posłowie upomnieli się o świadczenia zaległe za całe lata, zatem kniaź od dawna juz nie był posłuszny. Czemu chan miałby oczekiwać, że pozwoli sobą pomiatać?

Wywody "filologiczne" o trzewikach itd. sobie darujmy. Ciekawe, że o. Wacław nie zna (albo niczym Karamzin zna, tając swą wiedzę ;) znaczenia słowa "basma" w języku rosyjskim, związanego z tłoczeniem złotej lub srebrnej folii za pomoca drewnianej matrycy. Znaczenia, które też okazuje się nie całkiem odpowiadające przedmiotowi, o który nam chodzi, ale przynajmniej daje sie rozsądnie zinterpretować przy założeniu, że na pewnym etapie przekazu doszło do pomylenia mało komu już znanej  "pajdzy/bajsy" z dobrze znaną "basmą".

Opowieść polskiego autora zwyczajnie nie trzyma się kupy i jest zbyt wyraźnie przesycona pogardą i niechęcią (oględnie mówiąc) do Moskali. Rzecz zrozumiała w polskiej publicystyce (pod maską przyczynku historycznego) XIX wieku spoza zasięgu carskiej cenzury (a artykuł ukazał się krakowskim czasopiśmie). Jednak nawet najbardziej usprawiedliwione uczucia nie są dobrym przewodnikiem w badaniach przeszłości.

zaloguj się by móc komentować

BTWSelena @jan-niezbendny 26 czerwca 2025 17:11
26 czerwca 2025 17:59

Przyjmując postawę Kajetana Korzelińskiego ,czyli wyraźną niechęć do Moskali,być może czerpał on inspirację z tej niechęci.Wskazuje na to wierszyk umieszczony na końcu artykułu o "BASMA"(przedruk 1893)

https://pl.wikisource.org/wiki/Basma

Ale na stronie 160 zdigitalizowanej Encyklopedii Powszechnej z 1838 r (TEOFIL GLÜCKSBERG) jest link ze źródeł rosyjskich na których, autor posługuje się wyjaśnieniem słowa BASMA.Czyli wcześniejszej terminologii niż opisywał to Korzeliński.Nie jestem tropicielem takich faktów Janie i jak własciwie było.

To jednak zwycięscy mają prawo niepisane pisać swoją historię.Nawet jak tak było,to nie dziwota,że trudno jest pisać,lub zachować w pamięci dla pokoleń o ciemnych stronach panowania.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować